
GRETA: Kilkanaście lat temu zobaczyłam pierwszego w życiu malamuta, była to GALA Legenda Północy. Od tej pory wyznaję zasadę: "malamut to jedyna słuszna rasa". Początkowo zajmowałam się nimi tylko pod kątem wystawowym, ale jak pojechałam na zawody psich zaprzęgów i usłyszałam radosne wycie psów, zrozumiałam, do czego zostały stworzone. Dziś już prawie nie pamiętam jak wygląda ring wystawowy, za to melodię, jaką śpiewają moje psy, gdy zapinam je do zaprzęgu, mogę zanucić w każdej chwili. To oda radości... A potem już tylko cisza, przerywana ziajaniem biegnących psów i skrzypieniem śniegu pod płozami sań...

WOJTEK: Gwar, jazgot, ujadanie... Podniecone do granic psy podpinane są właśnie do zaprzęgu, w powietrzu kotłuje się ostry zapach adrenaliny. Maksymalna koncentracja, wszędobylski stres daje o sobie znać - żeby wszystko poszło gładko, żeby nie popełnić błędu, sprawdzę wszystko jeszcze raz... - naprężone liny zdają właśnie życiowy test, husky są bezlitosne. Brzdęk zwalniacza przerywa hałas, nadszedł czas. Wypływamy na bezkresny biały ocean. Emocje opadają, zalewa nas błogie uczucie wolności, rozpoczęła się właśnie nasza prywatna eskapada, człowieka i psa- tak ze sobą związanych, tak od siebie zależnych.. Walka, chłód, zmęczenie, pokonujemy następne kilometry niesieni wzajemnym dopingiem, za nami unosi się obłok rozgrzanej pary. Powroty do domu zawsze owiane są radością i poczuciem spełnienia. Dziękuję psom, patrząc na ich uśmiechnięte mordy, czuję odwzajemnienie uczucia. Znowu się udało! Więz człowieka i psa zwyciężyła umacniając się zarazem.