24-26.12.2008. Wszystkim naszym Przyjaciołom życzymy spokojnych, radosnych, śnieżnych Świąt Bożego Narodzenia!
Gosia & Góral
Posłuchajcie kolędy z udziałem Julki Górskiej!
8-9.11.2008. Osowiec-Twierdza - XXVII spotkanie Wszechnicy Biebrzańskiej, temat: "GMO - Genetycznie Modyfikowane Organizmy nad Biebrzą?"
6.11.2008 - Wizyta studyjna na Karczaku
W ramach wizyty studyjnej do modelowych gospodarstw agroturystycznych dorzecza Narwi i Biebrzy odwiedzili nas uczestnicy projektu "Zielona agroturystyka" realizowanego przez Stowarzyszenie na rzecz Ekorozwoju "Agro-Group" i Podlaskie Stowarzyszenie Agroturystyczne.
Przeczytaj więcej o projekcie "Zielona agroturystyka".
18-19.10.2008 - Warsztaty tkackie i tańca z ogniem trochę też.
Myślałam, że to tylko ja mam "fioła"... Okazuje się jednak, że to zaraźliwe! Każdy kto usiadł na moment przy krośnie, nie mógł oderwać się od przeplatania barwnych szmatek między nićmi osnowy, nie mógł przestać tworzyć, nie mógł zdecydować kiedy zakończyć SWÓJ dywanik. Podsłuchałam ustalenia: "to ty tkasz do dwudziestej drugiej, potem Nina do północy, a ja od dwunastej do drugiej, ok?" Dlaczego to tak wciąga? Może dlatego, że pozwala oderwać się od rzeczywistości i zatopić w zupełnie nie znany nam - mieszczuchom - dotąd świat? Może dlatego, że daje to głęboki relaks i uruchamia cierpliwość o jaką byśmy siebie nie podejrzewali? A może dlatego, że tak szybko widzimy pod własnymi palcami piękne efekty naszej pracy? A może, a może... Każdy pewnie mógłby powiedzić coś innego. Faktem jednak jest, że niezależnie od płci i wieku każdy kto w ciągu tego weekendu zaprzyjaźnił się z krosnem, doświadczył czegoś nowego.
18.10.2008 - Uroczyste otwarcie krosna. Marzenia się czasem spełniają. Mam swoje, prawdziwe, cudne krosno! Mój kochany mąż mi je ożywił. A nasza rodzina i przyjaciele świętowali z nami jego pierwsze - od lat - uruchomienie. Teraz już nie ma "zmiłuj się": żeby nie zapomnieć tego czego nauczyłam się w Supraślu, jak jak zapomniałam czego nauczyłam się wcześniej w Łucznicy - muszę tkać. Nie muszę - chcę!
17.10.2008 - Pierwsze osnucie krosna. To nie było bardzo łatwe, ale dzięki ofiarnej pracy zespołowej, o którejś tam nad ranem w końcu udało się!
16.10.2008 - Oto Słonka.
Właśnie do rodziny naszych czworonogów dołączyła mała Słonka. Nie, to wcale nie ptak. To kociak ze Słonecznej Prz-y/e-szłości od Reni i Andrzejka.
Jakoś połowa października 2008 - Ożywiamy krosno.
Stare, zakurzone, uszkodzone zębem czasu krosno tkackie wraca do życia! Zostało odnalezione gdzieś na zapomnianym strychu przez Siostrę cioci Marysi z Kucharówki. Wystarczyło je przywieźć do nowego domu, oczyścić z pajęczyn, umyć, wyszlifować by zedrzeć starą farbę, pomalować na złocistą wiśnię, naprawić, dodać śliczną ławkę, założyć osnowę, powiązać porwane lniane nicielnice, przewlec nitki osnowy przez szczeliny płochy, przeciągnąć pierwszą nić wątku, dać energię bidłu by wreszcie usłyszeć czarodzieski śpiew krosna... Stare, tradycyjne, podlaskie krosno - już nie rupieć na zakurzonym strychu! Teraz drugie serce naszej chaty.
10-12.10.2008 - Nieoczekiwane terkotanie kołowrotka.
Odwiedzili nas przesympatyczni goście. Iwona z Jarkiem, Agnieszka z Markiem i Karolinką oraz Ela i Dominika. Gdyby nie dociekliwość małej Karolinki, kołowrotek pewnie nadal byłby tylko nieruchomą dekoracją sypialni. Ale, zupełnie nieoczekiwanie, zaskrzypiał, zajęczał i zawirował jak niegdyś, gdy służył wprawnej prządce do pędzienia lnianych czy wełnianych włókien w cienką nić. Dzięki ciekawości Karolinki, sami nauczyliśmy się jak działa kołowrotek i tego, że to wcale nie jest takie proste, by z kudłatej kądzieli wełny wyczarować miękką nić!